Posty

Wyświetlam posty z etykietą nowości

Jak sobie poradzić z Pigmalionem?

Chodzi oczywiście o Pigmaliona z klasy, a raczej o efekt opisany już dość dawno, bo w 1968 roku w książce Roberta Rosenthala oraz Lenore Jacobson Pygmalion in the Classroom. To ten eksperyment, kiedy nauczycielom powiedziano o grupie uczniów zdolnych, że są beznadziejni, a o tych, którzy mieli trudności, że są świetnymi uczniami. Po roku okazało się, że zdolni uczniowie osiągnęli słabe wyniki a ci z trudnościami świetne. Wyniki były na tyle niewiarygodne, żę wielokrotnie próbowano je zdyskredytować w kolejnych eksperymentach. Każdy kolejny potwierdził występowanie efektu spełniających się oczekiwań. Nie ma w tym żadnej magii, a jedynie kilka nakładających się na siebie psychologicznych prawidłowości. Jak choćby ta, że kiedy jesteśmy postrzegani przez innych jako kompetentni, to tą kompetencją chcemy się wykazać. I wydawałoby się, że nic łatwiejszego, jak po prostu uwierzyć w każdego ucznia, ale jak to zrobić w przypadku tego, który co roku udowadnia, że mu się nie chce? Co  można...

Dlaczego stary, dlaczego belfer i po co to komu?

Obraz
Stary, ponieważ w tym roku rozpocząłem 30 rok pracy w edukacji. I myślę, że o starości to tyle. Mówią (i moim zdaniem słusznie), że człowiek ma tyle lat, na ile się czuje. Belfer - trochę przekornie. Jak belfer zachowywałem się mniej więcej w ciągu pierwszych 10 lat mojej pracy. Po prostu w ogóle nie rozumiałem, o co w niej chodzi. Jak wiadomo studia z przymiotnikiem "pedagogiczne" w nazwie od lat nie przygotowują do zawodu. Naśladowałem więc moich nauczycieli oraz starsze koleżanki i kolegów. Tych, którzy mieli "posłuch", a uczniowie czuli przed nimi respekt. Z roku na rok coraz bardziej czułem, że nie o to chodzi. Zacząłem szukać innych rozwiązań. To doprowadziło mnie do prowadzenia szkoleń. I, chyba, skończyło się belferowanie. No i najtrudniejsze pytanie: Po co to komu? Blogów edukacyjnych są tysiące, a nawet setki (jak powiadała jedna z moich uczennic), więc mam poczucie, że kolejny nie jest potrzebny. Po prostu co jakiś czas mam potrzebę zabrać głos w sprawach...